Bezcenne czy przecenione?

Z Henryk Dąbrowski
Skocz do: nawigacja, szukaj
30.06.2012



Brak kary śmierci w kodeksie karnym oznacza brak szacunku dla życia. W słowniku języka polskiego znajdujemy następującą definicję słowa szacunek: jest to uznanie wartości czegoś lub kogoś. Zatem szacunek wiąże się nieodłącznie z pojęciem wartości. Ile warte jest życie ludzkie? Niektórzy mówią, że jest bezcenne. Czy tak jest naprawdę? Życie ma cenę. Często jest to cena leku, operacji, sprzętu. Życie jednego chorego na chorobę „A” ma wartość dziesięciu istnień chorych na chorobę „B” i aż pięćdziesięciu żyć chorych na chorobę „C”. Należy brać pod uwagę, że ilość środków którymi dysponuje społeczeństwo jest ograniczona. Utrzymywanie morderców przy życiu sprawia, że chorych na chorobę „A” już się nie ratuje...


Kawiarniani filozofowie lubią mówić, że życie jest bezcenne. To tak ładnie brzmi, a mówiącemu przydaje mądrości i powagi. Ale czy jest na tyle bezcenne, aby morderca musiał płacić życiem za odebranie życia innym? To jest już problem, bo przecież życie mordercy jest również bezcenne i nasz kawiarniany filozof pochyla się z wysiłkiem nad tematem, dostrzegając zarazem, że ta wewnętrzna sprzeczność może okazać się podstawą rozwoju nowej rzeczywistości. Katolicki filozof kawiarniany powie, że tylko Bóg życie może odebrać, przypisując tym samym moc Boga mordercy, albo stwierdzając tym samym, że morderca jedynie wolę Boga wykonywał. Ateistyczny filozof kawiarniany powie, że to właśnie w takim mechanizmie ścierania się przeciwieństw rodzi się rozwój i Postęp. Nie omieszka podkreślić, że właśnie Postęp wymaga, aby karę śmierci zlikwidować, a bezcenność życia ludzkiego przy bezcenności Postępu w ogóle nie ma znaczenia. Co będzie bardzo szczerym wyznaniem, bo potwierdzeniem tych słów jest wymordowanie przez lewicę w imię Postępu prawie 100 mln ludzi. Warto podkreślić ten fakt. Jeśli Czytelniku masz jakiekolwiek wątpliwości co do koniunkturalności obrony życia morderców przez środowiska lewicowe, to pamiętaj: ONI wymordowali miliony i tak naprawdę, życie jakiejś kanalii nie ma dla nich najmniejszego znaczenia. Może chodzi o stworzenie wrażenia, że oni zawsze byli obrońcami życia, nawet tych najgorszych, a te miliony to pewnie do Mandżurii[1] uciekły.


Ci ostatni to zresztą fachowcy z różnych klubów poszukiwania sprzeczności[2] i podrzucania ich społeczeństwu. I tak dowiadujemy się, że życie ludzkie jest bezcenne, ale mordercy bardziej, prostytucja to praca, zboczenie to normalność, patriotyzm to nienormalność, tolerancja to akceptacja, wolność słowa i mediów oznacza brak wolnych mediów, ... Wszystko w imię Postępu, który w walce sprzeczności się rodzi. Trwa proces przyzwyczajania ludzi do tego, że w demokracji o prawdzie również rozstrzyga się przez głosowanie, więc od jakiegoś czasu prawdą jest to, co wybrańcy ludu ustalą, a media usłużnie potwierdzą.


Wracając do tematu, nie jest łatwo ustalić czy z woli Boga czy też z woli Postępu, karę śmierci usunięto z kodeksu karnego. Trzeba jednak zauważyć, że w ogłupianie społeczeństwa zaangażowane zostały siły tak lewicy jak i prawicy, Kościoła nie wyłączając. Jest to o tyle dziwne, że jest to krok dla Kościoła samobójczy. Przecież 2/3 Polaków chce przywrócenia kary śmierci, a ich moralność ukształtował przez pokolenia właśnie Kościół. Tylko Kościół odważnie przeciwstawiający się złu jest dla Polaków wartością.


Żyjemy w warunkach „totalitarnego liberalizmu”, w których prawo zabrania nam zabraniać. Nasze prawo, skrajnie pobłażliwe dla czyniących zło, jest bezlitosne dla ludzi próbujących zapobiec złu poprzez przeciwstawianie się mu. Społeczeństwo, w którym ludzie przestają się przeciwstawiać złu i odnoszą się do niego z sentymentalną tolerancją, samo głęboko pogrąża się w złych uczynkach. Wszyscy wiemy, że takie społeczeństwo przeżywa proces samozniszczenia.[3]







Przypisy

  1. 3 grudnia 1941, Moskwa
    Stalin rozmawia z premierem Władysławem Sikorskim oraz dowódcą Armii Polskiej w ZSRS gen. Władysławem Andersem. Po oświadczeniu gen. Sikorskiego, iż nie zdołano dotychczas odnaleźć jeszcze kilku tysięcy oficerów polskich, wywiązała się następująca wymiana zdań:
    Stalin: To jest niemożliwe, oni uciekli.
    Anders: Dokądżesz mogli uciec?
    Stalin: No, do Mandżurii.
    Anders: To jest niemożliwe, żeby mogli wszyscy uciec (...).
    Stalin: Na pewno zwolniono ich, tylko jeszcze nie przybyli.
    Premier Sikorski złożył wówczas Stalinowi listę nazwisk 3 845 zaginionych oficerów polskich.

  2. Wikipedia, Klub Poszukiwaczy Sprzeczności (LINK)

  3. R. Scruton, Eurocenzura, „Świat Wprost”, dodatek do numeru 38 „Wprost”, 25.09.2005