Manewry polityczne i nie tylko

Z Henryk Dąbrowski
Skocz do: nawigacja, szukaj
19.11.2009



Polscy pseudopolitycy powinni zrozumieć, że polityka międzynarodowa to odpowiedzialność za 38 mln obywateli i nie jest tym samym czym polityka wewnątrzpartyjna, czyli walka o stołek między prezesem i wiceprezesem. Polityka taka wymaga poczynienia pewnych założeń i utrzymywania ich przez lata tak, aby partnerzy mogli mówić: „Polska jest krajem przewidywalnym”. Piszę ten artykuł ze względu na szum medialny i polityczny po manewrach Rosji i Białorusi w pobliżu polskich granic. I mam pytanie do pseudopolityków: czy zakładacie, że możliwa jest wojna w Europie? Czy dopuszczacie możliwość piątego rozbioru Polski? Jeśli tak, to należy


  1. odbudować armię poprzez powrót do poboru
  2. uruchomić projekt budowy w Polsce bomby atomowej
  3. zbadać jakimi środkami przenoszenia możemy dysponować


Jeśli zaś wasza odpowiedź brzmi: „nie, nie spodziewamy się w dającym się przewidzieć czasie wojny w Europie”, to należy konsekwentnie taką politykę realizować i nie ośmieszać się działaniami nie adekwatnymi do zagrożeń.


Teraz kilka moich przemyśleń. Zmiana doktryny militarnej Rosji i wprowadzenie możliwości prewencyjnego użycia broni atomowej sprawia, że układ o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej traci sens. Jest to już racjonalny powód, aby poważnie stawiać pytanie: czy Polska powinna mieć broń atomową. Nie wpadałbym z tego powodu w panikę. Nie trzeba było ogłaszać zmiany doktryny wojskowej, aby zaatakować prewencyjnie. Jest to bardziej sygnał dla NATO – ekspansja na wschód jest odczuwana w Rosji jako zagrożenie, zatem bez paniki, ale pytanie pozostaje.


Następnym problemem są Niemcy. W jakim kierunku pójdzie ich polityka? Wydaje się, że na dziś i Rosjanie i Niemcy są zgodni w jednym: im mniej Ameryki w Europie tym lepiej, bowiem wtedy głos tych krajów będzie znaczył więcej. Zauważmy, że to nie leży w interesie Polski! W szczególności Niemcy mogą doprowadzić do znaczącej redukcji lub nawet całkowitego wycofania wojsk amerykańskich z Europy, co pozwoli im w przyszłości na budowę własnego potencjału atomowego.


Tyle na temat możliwych scenariuszy militarnych. Nie sądzę, aby wizja wojny w Europie została zrealizowana, zatem obecność wojsk amerykańskich nie jest kwestią życia i śmierci. Powiedziałbym: więcej dystansu panowie. Zagrożeniem dla Polski jest neokolonializm. Polska po II Wojnie Światowej była krajem okupowanym przez ZSRS, aby po 1956 stać się kolonią. Niewydolność gospodarki socjalistycznej sprawiła, że system się rozleciał. Ale zauważmy jak wiele zrobiono, aby Polska nie stała się krajem niepodległym. I tutaj dostrzegam najpoważniejsze zagrożenie dla naszego kraju: Polska jako kraj zależny, na wzór neokolonializmu w Afryce. Zaskakuje mnie fakt, że nie słychać polskiego NIE w Brukseli, nie widać walki o każdą firmę, o każde euro! Wbrew pozorom my naprawdę możemy wiele, a zadowalamy się ochłapami. Kolejne rządy odpuszczają temat po temacie, a później słyszymy, że już za późno. Psujemy stosunki z Rosją w nadziei, że świat będzie nas postrzegał jako obrońcę przed rosyjskim imperializmem. Niestety świat jest nastawiony na robienie z Rosją interesów i postrzega Polskę jako kraj zdumiewająco nierozsądny. Polska nie jest i nie będzie dla USA krajem na miarę Izraela. Interesy USA w Europie nie są w chwili obecnej zagrożone. Dlaczego? Ponieważ USA nie przewidują wojny w Europie, a to jaki układ sił gospodarczych wyłoni się tutaj za lat kilkanaście nie jest dla nich problemem. Uważam, że podstawowe cele w polityce, to utrzymanie dobrych stosunków z Rosją, stosunki z Niemcami powinny być specjalne, o ile Niemcy zechcą (i nie róbmy tragedii, gdy będą kupować ziemię i osiedlać się na ziemiach zachodnich – jesteśmy w UE na własne życzenie). Co oznaczają specjalne stosunki z Niemcami? Niemcy jeśli już czegokolwiek potrzebują, to wsparcia politycznego (np. polityka historyczna – możemy pomóc sprawić, aby świat nieco zapomniał o II WŚ i korzystajmy z okazji - świat niedługo i tak zapomni), my potrzebujemy wsparcia gospodarczego (w walce z eurokracją i bezpośredniego). Rozmowy mogłyby być owocne pod warunkiem jasnego określenia stanowisk stron. Stany Zjednoczone powinny być dla Polski strategicznym partnerem i konsekwentnie rząd powinien zrobić wszystko, aby wycofać się z Afganistanu (lub uzyskać wsparcie finansowe).