Nieudolność może być przestępstwem

Z Henryk Dąbrowski
Skocz do: nawigacja, szukaj
12.11.2013



Idziemy na końcu Marszu Niepodległości ulicą Belwederską. Niesiemy długą flagę. Za nami jakby więcej policji. Dlaczego? Nie wiadomo. Słychać jakieś komunikaty, niezrozumiałe, bo wokół jest bardzo głośno. Po którymś komunikacie dociera do mnie, że nakazują rozejść się dziesiątkom tysięcy ludzi. Po prostu: "policja wzywa do rozejścia się". Domyślam się, że coś musiało się stać na czele marszu. Może doszło do zamieszek, prowokacji, walk między uczestnikami Marszu i prowokatorami, może doszło do walk z policją i Marsz został rozwiązany... Pewnie coś takiego się stało. Czy oni mają rozum? Jak dziesiątki tysięcy ludzi mają się rozejść? Gdzie mają się rozejść? Belwederska to szeroka ulica, bocznych ulic w zasadzie brak. Mam wrażenie, że policja szykuje się do ataku. Czy policja dostała zadanie, aby zadymę wywołać? Odsuwam się na bok, aby lepiej widzieć. Widzę...


Widzę setki policjantów z tarczami, pałkami, zbiornikami z gazem łzawiącym na plecach, 2-3 armatki wodne, samochód z generatorem silnych fal akustycznych (podobno do 150 dB). Nagle policja rusza do ataku na niczego nie spodziewający się i nie mogący nic uczynić tłum ludzi. Dochodzi do walki. Część policjantów czeka z tyłu. Pewnie w odwodzie. Samych walk nie widzę, ale wiem, że były. Ucierpieli zupełnie niewinni ludzie, którym nakazano się rozejść nie wiadomo jak i dokąd.


Policja wycofuje się. Walki ustają. Czy to były ćwiczenia na żywym organizmie? Może, przecież i tak całą winę zrzuci się na przywódców i uczestników Marszu...





PS.
Opiszę jeszcze jedno zdarzenie którego byłem świadkiem. Miejsce to samo, jakieś 5 minut wcześniej, nim policja dostała rozkaz do wyprowadzenia sił do akcji. Do stojącego kordonu policjantów z tarczami podeszło dwóch młodych ludzi z flagą 1-2 m. Tę flagę przyłożyli do policyjnych tarcz tak, jakby chcieli policjantów zatrzymać, żeby nie poszli dalej. Nagle z drugiego rzędu policjantów, ktoś prysnął tym młodym chłopakom gazem łzawiącym prosto w oczy.