Europa czy dyktatura ciemniaków?

Z Henryk Dąbrowski
Skocz do: nawigacja, szukaj
19.11.2015




Państwa europejskie i PKB (PSN) na jednego mieszkańca





W poprzednim artykule Czy kara śmierci ratuje życie?[1] postawiłem pytanie:


Czy osoby, które publicznie deklarują, że dla nich „godność mordercy” jest ważniejsza od godności ofiary, są GODNE, aby sprawować jakiekolwiek funkcje w państwie lub Unii Europejskiej?




Czy ten swoisty rodzaj „degeneracji moralnej” nie jest odpowiedzialny za to, że przywódcy UE bez problemu przyjmują miliony imigrantów? Przecież zdają oni sobie sprawę z tego, że wpuszczają potencjalnych terrorystów, morderców, bandytów i gwałcicieli. Wiedzą o tym, bo znają statystyki. Ale jeśli ktoś wyżej ceni „godność mordercy” od godności ofiary, to jaki ma problem decyzyjny? Żaden – po prostu ofiar będzie więcej.

Może ci ludzie siedzący na szczytach władzy UE, wykazujący się kompletną niewiedzą i demencją starczą, przestaną się zachowywać jak właściciele tworu zwanego dla zmylenia przeciwnika „Europą”, którzy na problemy „Europy” mają hasło „więcej Europy”, na problemy migracji mają hasło „więcej migracji”, na problemy strefy euro mają hasło „więcej euro”, na problem przestępczości mają hasło „więcej godności dla przestępców” i niczego już sobą nie reprezentują poza pustosłowiem i pustogłowiem.

Czy ci ludzie zdają sobie sprawę, że obecny świat nie jest już światem ich młodości z lat 70-tych i nigdy już takim nie będzie? Powtarzają puste slogany, jak zacięta płyta, bowiem nie są zdolni do podjęcia jakiejkolwiek dyskusji na jakikolwiek temat, nie mówiąc o zdolności do podejmowania decyzji. Ich zdolność pojmowania świata została ukształtowana prawie 50 lat temu i nie potrafią dostrzec, że ich idee umarły.


Dyskusja ze zwolennikami kary śmierci w wykonaniu pana Martina Schulza wyglądała tak (rok 2007)[2]


Ludzie, którzy są za karą śmierci, zajmują wysokie stanowiska w Unii Europejskiej. Pytanie brzmi: jak długo jeszcze będziemy to akceptować? Jak długo mamy pozwalać, aby zwolennik kary śmierci, który się do tego otwarcie przyznaje, paraliżował nasze decyzje? Unijni przywódcy powinni pokazać, że Polska jest w tej kwestii całkowicie wyizolowana. (...) Nie można tolerować podważania wartości, których nikt inny w Europie nie kontestuje.


Panie Schulz, czasy gdy można było bezkarnie powtarzać puste hasła i slogany licząc na propagandowe, moralne, medialne i finansowe wsparcie towarzyszy sowieckich bezpowrotnie minęły. Teraz trzeba stanąć do dyskusji i przedstawić argumenty albo siedzieć i milczeć.



W cztery dni po zamachach w Paryżu z 13 listopada 2015 roku, w których zginęło 130 osób, mieliśmy w Parlamencie Europejskim nie dyskusję i działania, ale medialne przedstawienie: „Marsylianka”, minuta ciszy, „Oda do radości” i puste słowa pana Martina Schulza[3]


To był atak na nas wszystkich. Stoimy ramię w ramię z narodem Francji. (…) Atak terrorystyczny w Paryżu był atakiem na wolność. Atakiem na europejskie wartości i nasz styl życia. Atakiem na nas wszystkich. W tym czasie żałoby my, Europejczycy stoimy ramię w ramię z narodem Francji. Jesteśmy zjednoczeni. (…) Nie możemy pozwolić, by terroryści zatruli nas nienawiścią. Musimy sprzeciwić się każdemu, kto spróbuje wzniecić strach i podzielić narody. (…) Gdyby teraz uchodźcy z Syrii stali się obiektem powszechnych i zgubnych podejrzeń, to z ofiar uczynilibyśmy sprawców. Ci uchodźcy przybywają do nas w poszukiwaniu ochrony przed barbarzyństwem tych band morderców.


My w Polsce doskonale znamy ten styl. To dzięki całkowitej bierności, a może nawet przy cichym wsparciu zachodnich sojuszników (jak owa słynna żelazna kurtyna[4] za którą najlepiej nie zaglądać), Polska dostała się pod sowiecką okupację na pół wieku. Znamy ten styl pustej mowy, która nic nie znaczy i z której nic nie wynika. Za którą nie stoją żadne propozycje zmian i żadne konkretne decyzje. Półwiecze komunizmu jest dobrze w Polsce pamiętane.


Jeśli terroryści nikogo nie zatruli nienawiścią, to po co jest ta mowa? A jeśli zatruli, to co pan Martin Schulz proponuje z zatrutymi uczynić? Reedukacja? Pomoc psychologa? Modlitwa? Jakie ma pan propozycje? Chyba, że wierzy pan w moc własnych słów…


Cieszy mnie, że chce się pan sprzeciwiać tym, którzy próbują wzniecić strach, ale dziwi mnie ten znaczący brak zdecydowania – tylko sprzeciw? Przecież w sprawie nielegalnych imigrantów proponował pan użycie siły przeciwko Polsce. Przypomnijmy pana wypowiedź z 8 września 2015 roku[5]


Potrzebujemy ducha europejskiej wspólnoty. I w razie konieczności, to musi być siłą narzucone. Nie może być tak – i ja należę do tych ludzi, którzy tak mówią – jesteśmy w XXI wieku, jesteśmy w XXI wieku globalizacji – aby globalne problemy rozwiązywać nacjonalizmem. W pewnym momencie trzeba walczyć i trzeba powiedzieć: w razie konieczności, także walką przeciwko innym, postawimy na swoim.


To duży błąd polityczny, a pan nawet go nie dostrzega lub udaje, że nie dostrzega. Imigrantów przysłanych siłą, polskie społeczeństwo siłą się pozbędzie. Do czego pan zmierza i jakie prowokacje knuje? Może to jednak nie przypadek, że naciski na Polskę są tak brutalne i stanowcze? Następnym krokiem będzie opluwanie Polski na arenie międzynarodowej, że nie przestrzegamy standardów, nie zapewniamy właściwych warunków, jesteśmy rasistami. Do tego chóru chętnie włączą się Żydzi, którzy ciągle mają nadzieję otrzymać od Polski te 65 mld dolarów. A skoro jesteśmy takimi okropnymi rasistami, ksenofobami i antysemitami, to przecież Śląsk powinien natychmiast otrzymać autonomię. A od autonomii już tylko krok do podziału Polski.


Lepiej wróćmy do zamachów w Paryżu. Sugestia, że strach został wzniecony przez terrorystów jest błędna, bowiem od lat istnieje przyzwolenie na tworzenie strachu w Europie. Np. dzielnic strachu do których ani pan, ani policja nie wchodzi. Oczywiście nie mówiąc o przeciętnym obywatelu, który omija je z daleka. To tego strachu Polacy nie chcą mieć u siebie! Tego strachu, panie Schulz! Sugeruje pan, że podejrzenia wobec imigrantów są zgubne? Zapewniam pana, że te „zgubne podejrzenia” mogą niejednemu Francuzowi uratować życie, bowiem czujność może okazać się zbawienna. Pańskie pomieszanie ofiar i sprawców (zamierzona gra słów) jest haniebne. I niech pan pamięta, że większość tych nielegalnych imigrantów przybywa z krajów, w których nic im nie groziło.


Zatem pytam europejską elitę, dlaczego nie chcecie przyjmować nielegalnych imigrantów teraz, skoro tak chętnie robiliście to przez całe dziesięciolecia? Dlaczego tak bardzo chcecie na siłę (a może nawet z użyciem siły) przysłać ich do Polski?

Istnieją tylko dwie odpowiedzi:

  • prowadzona przez was polityka „multi-kulti” nie była i nie jest dobra dla waszych państw i społeczeństw – realizowaliście ją ze względów ideologicznych, a nie praktycznych
  • już widzicie i wiecie, że skutki waszej polityki „multi-kulti” będą opłakane, zatem jak chytre polityczne lisy czynicie to, co jedynie wam pozostało: niech Polska i Polacy też mają ten problem – tylko w ten sposób wasza głupota stanie się mniej widoczna



18 listopada pan Jean-Claude Juncker oświadczył[6][7]


Polska, tak jak pozostałe kraje UE, będzie musiała wykonać podjęte decyzje UE w sprawie podziału uchodźców. (...) Ci, którzy zorganizowali i przeprowadzili te barbarzyńskie akty terroru, są tymi samymi, przed którymi uciekają uchodźcy. Odrzucam wiązanie problemów terroryzmu i uchodźców. (...) Odrzucam takie argumenty niektórych szefów państw i rządów w Europie. Ale oczywiście takie argumenty są i jest to tym bardziej poważne. (...) Rozmawiam z szefami państw i rządów w Europie Środkowej i Wschodniej, którzy mają inne spojrzenie na tę rzeczywistość.


Podkreślmy: fakt, że pan Juncker nie zgadza się z czyimś zdaniem, nie rozstrzyga o prawdziwości tego zdania. Czasy, gdy decyzje partyjnych sekretarzy rozstrzygały o prawdzie już dawno przeminęły! Czas się obudzić! Czy pomyślał pan, jakie skutki przyniesie błąd w pana rozumowaniu? Czy zadał pan sobie ten wysiłek umysłowy, czy też po prostu skazał kolejne setki i tysiące niewinnych obywateli na śmierć? To przecież rutynowe podejście polityków pańskiego pokolenia: postęp ma swoją cenę, a życie poddanych znaczy niewiele. Tak było w przypadku kary śmierci, tak jest i teraz.


Zauważmy, że Niemcy odmówiły Polakom prawa przyjazdu do pracy i najdłużej utrzymywały zamknięty rynek pracy (do 1 maja 2011 roku). Odmówiły prawa przyjazdu ludziom wykwalifikowanym i często znającym przynajmniej podstawy języka niemieckiego. Teraz okazuje się, że Niemcy mogą bez trudu przyjąć prawie milion NIELEGALNYCH imigrantów rocznie – ludzi bez żadnych kwalifikacji, bez znajomości języka, których celem jest jak najdłuższe korzystanie z pieniędzy niemieckiego podatnika. Tak wygląda niemiecka solidarność w UE?

Skoro niemieckie państwo zaprosiło imigrantów (bowiem nie uczyniła tego UE), to niemieckie państwo ma obowiązek. Zaś inne kraje nie mają obowiązku przyjmowania niemieckich gości. Jeśli Niemcom goście się znudzili, to Niemcy mają kłopot. Jeśli Niemcy doszli do wniosku, że za dużo gości przyjechało, to Niemcy mają kłopot. Polska nie jest stroną w niemieckich kłopotach z niemieckimi gośćmi.

Zauważmy, że po 1989 roku ponad 2 miliony Polaków musiało wyjechać z Polski z biedy, braku mieszkań, braku pracy i perspektyw. A teraz w cudowny sposób dla nielegalnych imigrantów mają znaleźć się w Polsce zasiłki, praca i mieszkania socjalne. Tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy Polaków rozsianych w krajach powstałych po rozpadzie ZSRS, w których znaleźli się nie z własnej woli, czekają na możliwość powrotu do Polski i dla nich nie ma szans. Kolejne polskie rządy nie znajdują czasu i pieniędzy, aby im pomóc. Czy tysiące imigrantów z krajów arabskich przyjmiemy bez problemu? Imigrantów, którzy nie będą nic robić, a jedynie rozmnażać się i mnożyć żądania: żądania opieki socjalnej i zasiłków, żądania meczetów, prawa szariatu, prawa do mięsa z rytualnego uboju, prawa tworzenia własnych dzielnic w miastach (de facto okupacji tego terytorium, bo nie będzie tam sięgało polskie prawo), ...



Pamiętajmy, że przy wykonywaniu unijnych decyzji obowiązuje w UE prosta zasada: straty dzielimy solidarnie, a zyski sprawiedliwie. Ponieważ destabilizacja Afryki przyniosła straty, to Francja i Niemcy chcą je podzielić solidarnie, gdyby przyniosła zyski, to oczywiście trafiłyby tylko do Francji i Niemiec. Czy dlatego pan Jean-Claude Juncker nie zgadza się z tymi, którzy łączą sprawę migracji z terroryzmem?[8]








Przypisy

  1. Henryk Dąbrowski, Czy kara śmierci ratuje życie?, (LINK)
  2. tvn24.pl, Izolować Polskę za poparcie kary śmierci, (LINK1), (LINK2)
  3. tvpparlament.pl, „Musimy bardziej niż kiedykolwiek być tolerancyjni i ludzcy”. PE upamiętnił ofiary zamachów w Paryżu, (LINK)
  4. Nie minęło nawet 10 miesięcy od zakończenia II Wojny światowej, w Polsce nie odbyło się jeszcze słynne, sfałszowane referendum ludowe (30 czerwca 1946), ani sfałszowane wybory do Sejmu (19 stycznia 1947), gdy 5 marca 1946 roku były premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill przemawiając w Fulton (Missouri, USA) usłużnie opuścił „żelazną kurtynę” oddzielając Europę Środkową i Wschodnią od reszty kontynentu
    Od Szczecina nad Bałtykiem do Triestu nad Adriatykiem zapadła żelazna kurtyna dzieląc nasz Kontynent. Poza tą linią pozostały stolice tego, co dawniej było Europą Środkową i Wschodnią. Warszawa, Berlin, Praga, Wiedeń, Budapeszt, Belgrad, Bukareszt i Sofia, wszystkie te miasta i wszyscy ich mieszkańcy leżą w czymś, co trzeba nazwać strefą sowiecką, są one wszystkie poddane, w takiej czy innej formie, wpływowi sowieckiemu, ale także – w wysokiej i rosnącej mierze – kontroli ze strony Moskwy.
  5. wiadomosci.onet.pl, PiS i SP: Martin Schulz do dymisji za wypowiedź ws. imigrantów, (LINK)
  6. fakty.interia.pl, Jean-Claude Juncker: Polska będzie musiała wykonać podjęte decyzje UE ws. uchodźców, (LINK)
  7. Wyborcza.pl, To już pewne. Dwóch zamachowców samobójców dostało się do Europy przez Grecję, (LINK)
  8. YouTube.pl, Wystąpienie profesora Ryszarda Legutki w Parlamencie Europejskim, 7 października 2015, (LINK1), (LINK2)