Prawo do życia, czyli zwycięstwo hipokryzji

Z Henryk Dąbrowski
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
21.09.2021






Mordercy otrzymali życie, a ich ofiary „prawo do życia”







Kiedy ktoś mówi mi, że mam „prawo do życia”, to czuję się niczym pan Jourdain z komedii Moliera „Mieszczanin szlachcicem”, gdy ten dowiaduje się, że mówi prozą.

– A niech to! Tyle lat żyłem, nie mając o tym najmniejszego pojęcia!



Rodzi to podejrzenia, że owo „prawo do życia” wcale nie służy mnie, ale zupełnie innym celom. O „prawie do życia” mówi wiele, uważanych za poważne, dokumentów. Przywołajmy niektóre z nich, aby Czytelnik miał pewność, że poruszany temat nie jest jedynie wytworem fantazji:


Powszechna Deklaracja Praw Człowieka[1] (ONZ, 1948), artykuł 3:
Każdy człowiek ma prawo do życia, wolności i bezpieczeństwa swej osoby.


Europejska konwencja praw człowieka[2][3] (Rada Europy, 1950), artykuł 2 ust. 1:
Prawo każdego człowieka do życia jest chronione przez ustawę. Nikt nie może być umyślnie pozbawiony życia, wyjąwszy przypadki wykonania wyroku sądowego skazującego za przestępstwo, za które ustawa przewiduje taką karę.


Międzynarodowy pakt praw obywatelskich i politycznych[4] (ONZ, 1966), artykuł 6 ust. 1:
Każda istota ludzka ma przyrodzone prawo do życia. Prawo to powinno być chronione przez ustawę. Nikt nie może być samowolnie pozbawiony życia.


Konwencja o prawach dziecka[5] (ONZ, 1989), artykuł 6 ust. 1:
Państwa-Strony uznają, że każde dziecko ma niezbywalne prawo do życia.


Karta praw podstawowych Unii Europejskiej[6] (Rada Europejska, 2000), artykuł 2 ust. 1:
Każdy ma prawo do życia.


Dla porównania z wyżej wymienionymi dokumentami, które pojawiły się obficie po II Wojnie Światowej, warto wspomnieć Deklarację niepodległości Stanów Zjednoczonych z 1776 roku. W Deklaracji stwierdza się, że to Stwórca (a nie ustawodawca) obdarzył ludzi pewnymi nienaruszalnymi prawami. Rządy i prawo stanowione mają te nienaruszalne prawa (w tym prawo do życia) zabezpieczać, a nie zajmować się stanowieniem prawa, które będzie nas obdarzało tymi, niepodlegającymi dyskusji, prawami (tak, jakby w mocy jakiegokolwiek ustawodawcy było nam je udzielić). Mamy tutaj bardzo dobry przykład na to, jak odrzucenie transcendencji prowadzi na myślowe manowce, w rezultacie czego ludzki ustawodawca udaje, że niczym Bóg może obdarzyć ludzi prawem do życia.
Ale bóg-człowiek nie ma boskiej MOCY, która pozwalała Stwórcy powiedzieć: gdyby ktoś podstępnie odebrał swojemu bliźniemu prawo do życia, które JA mu nadałem, „to nawet od mojego ołtarza masz go oderwać i ukarać śmiercią”. Samozwańczy bóg-człowiek rozdaje jedynie literki tekstu, który szumnie nazywa prawem i wartość tych literek potrafi właściwie ocenić dopisując wyjaśnienie: „(...) [morderca] nie może być skazany na karę śmierci”.




W polskiej Konstytucji nie zapisano „prawa do życia” – mamy słabsze i bardziej sensowne sformułowanie o gwarantowaniu każdemu człowiekowi prawnej ochrony życia[7]. Nie oznacza to jednak, że Polska nie jest zobowiązana do zapewnienia „prawa do życia”. Ratyfikowane umowy międzynarodowe mają moc wiążącą. Oczywiście obowiązują w sposób szczególny – gdyby Polska chciała wprowadzić karę śmierci, to byłoby to naruszeniem podpisanych umów, gdyby jednak chciała wprowadzić aborcję na żądanie lub eutanazję, to umowy te nie stanowiłyby żadnych przeszkód.


Tak to jest, gdy podpisuje się umowy międzynarodowe, których celem jest propaganda, a nie jakikolwiek porządek prawny. Najważniejsze jest to, że te umowy mają zapisy mile brzmiące dla uszu gawiedzi – a to przypisujące każdemu przyrodzoną, niezbywalną i nienaruszalną godność[8] albo stwierdzające przyrodzone, niezbywalne i nienaruszalne prawo każdego do życia. Nic z tego nie wynika poza jednym – te zapisy można wykorzystać, gdy będą potrzebne, a pominąć, gdy staną się jedynie przeszkodą.


Takie podejście do tych zapisów możemy na co dzień obserwować w Polsce. Z „prawa do życia” wynika zakaz stosowania kary śmierci, ale całkowity zakaz aborcji już nie. Zbyt drogie leki nie są refundowane, choć narusza to wprost „prawo do życia” osób, które właśnie ich potrzebują. „Prawo do życia” zobowiązuje państwo do sfinansowania najdroższych operacji ratujących życie, nawet takich, które mogą być wykonane jedynie za granicą, ale kto przejmowałby się obowiązującym prawem...


Nie może być inaczej, gdy podpisuje się buble prawne[9], bardziej dla poklepywania po plecach w gronie przedstawicieli postępu oraz poklasku pospólstwa i mediów niż z rzeczywistej potrzeby ich istnienia. Rząd akceptuje te buble z nadzieją, że problemy z nimi związane będzie rozwiązywał rząd następny, a ten spycha problemy na kolejny i tak toczy się koło „wielkiej polityki”. Przyjrzymy się bardziej temu prawu.




Nim powiemy więcej o życiu, do którego każdy ma prawo, warto uświadomić sobie, jak wiele przyczyn może doprowadzić do śmierci. Oczywiście śmierć bezprawnie pozbawia nas niezbywalnego i nienaruszalnego „prawa do życia” i już choćby tylko z tego powodu jest niemile widziana na salonach postępu. Łatwo zauważyć, że zgon może nastąpić z następujących przyczyn:

  • naturalnego biegu życia (starość, choroby związane ze starzeniem się)
  • niekorzystnych warunków życia (odwodnienie, niedożywienie, wychłodzenie)
  • działania przyrody ożywionej (bakterie, wirusy, ataki zwierząt, trujące rośliny)
  • działania przyrody nieożywionej (piorun, powódź, trzęsienia ziemi, pożary)
  • niezamierzonego działania własnego (utonięcia, porażenie prądem, upadek z wysokości, wypadki drogowe)
  • niezamierzonego działania innych ludzi (wypadki drogowe)
  • zamierzonego działania własnego (samobójstwo)
  • zamierzonego działania innych ludzi (zabójstwo, egzekucja, eutanazja, aborcja)


Wyżej przedstawiliśmy przykłady, gdzie pisane prawo stwierdza, że „Każdy ma prawo do życia”, ale cóż to za prawo, skoro niepisane prawo stanowi, że każdy musi umrzeć? Trudno oprzeć się wrażeniu, że ten zapis prawny, to tylko taka bajeczka dla naiwnych. Przecież życie – tylko na poziomie biologicznym – to oddychanie, picie, jedzenie i zdrowie. Zatem konsekwentnie musimy uznać też, że „Każdy ma prawo do powietrza, wody, jedzenia i zdrowia”.


A to tylko podstawowe prawa, bo przecież mróz i upał też potrafią zabić, zatem i prawo do jakiegoś lokum również należałoby dołączyć. Ale to nie kończy zbioru pobożnych życzeń kryjących się za prostym zapisem prawnym przyznającym żyjącym „prawo do życia”. Przecież powietrze powinno być czyste, woda dobrej jakości, jedzenie zdrowe, o nasze zdrowie powinna się troszczyć choćby w miarę wykwalifikowana służba zdrowia, a czas oczekiwania na poradę lekarską powinien być liczony w tygodniach, a nie w miesiącach i latach.


A co jeśli ktoś zginie w wypadku drogowym albo utonie? To wyraźne lekceważenie zapisu o „prawie do życia”. Z pewnością nie można być obojętnym na te przypadki łamania podstawowego prawa człowieka – należy zmniejszyć dozwoloną prędkość samochodów, a kąpieliska odgrodzić siatkami od miejsc głębszych niż pół metra.


Prawo do życia to również zapewnienie, że nikt nas nie zastrzeli. Tu rozwiązanie jest proste: należy wprowadzić zakaz dostępu do broni palnej. Oczywiście zostają jeszcze noże i siekiery, ale tutaj już prawo idzie z pomocą: w nieodległej przyszłości nie będzie wolno nosić przy sobie noży i siekier.


A co zrobić z nieporadnymi zabójcami, których niedoszła ofiara zabiła w obronie własnej. Tutaj też jest rozwiązanie! Oczywiście tej zatrważającej sytuacji jest winna sama żyjąca na swoje nieszczęście ofiara. Przecież, zamiast walczyć, mogła uciekać! Nie, to nie jest żart – poważni prawnicy wypowiadają się w tej kwestii i stoją na stanowisku, że pierwszym obowiązkiem zaatakowanego jest unikanie walki, a jeśli to możliwe – ucieczka[10]. W sytuacji, gdy obrona konieczna była niekonieczna (np. osoba napadnięta mogła uciekać), mówimy o przekroczeniu granicy obrony koniecznej. Co prawda ucieczka jako obrona konieczna przypomina raczej obronę komiczną, ale jakichże to darów nie można złożyć na ołtarzu postępu ludzkości…


Pomimo tych wysiłków nad dostosowaniem prawa do marzeń jego niepełnosprawnych umysłowo twórców morderstwa ciągle się zdarzają. I tutaj radosna twórczość zderza się ze ścianą: ofiara nie żyje, morderca ma prawo do życia, ale przecież tak być nie może – nie wolno pozwolić (i zmusza nas do tego zapis o „prawie do życia”), aby ktokolwiek jeszcze został zamordowany. Morderca może wyjść na wolność i zabić ponownie[11], może zamordować współwięźnia lub kogoś z więziennego personelu. Takie przypadki zdarzają się stosunkowo często i wzbudzają uzasadnioną wątpliwość co do przestrzegania praworządności w danym kraju oraz kompromitują koncepcję „prawa do życia”. W tej sytuacji najlepiej byłoby mordercę powiesić, szczególnie gdy wydaje się, że prawdopodobieństwo ponownego mordu jest duże, ale przecież powiesić nie można. Jak rozwiązać ten paradoks mordercy?


Siły postępu rozwiązały problem w prosty sposób – wprowadzając kolejny przepis. W rzeczywistości artykuł 2 w Karcie praw podstawowych Unii Europejskiej ma postać:

Artykuł 2
1. Każdy ma prawo do życia.
2. Nikt nie może być skazany na karę śmierci ani poddany jej wykonaniu.


Kiedy czytamy ten zapis, od razu wyczuwamy tkwiący w nim fałsz. Czujemy, że tkwi w nim jakaś nieusuwalna logiczna i moralna sprzeczność. Przecież kara śmierci jest orzekana tylko w przypadku najcięższych zbrodni – najczęściej w przypadku morderstwa. Jeśli miało miejsce morderstwo, to ofiara nie żyje, mimo iż ustęp pierwszy artykułu 2 „gwarantował” jej prawo do życia. Jeśli jednak morderca żyje, to ustęp drugi gwarantuje mu, że nie spotka go adekwatna kara.

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że ustęp pierwszy tego artykułu został wprowadzony tylko po to, aby stanowił „uzasadnienie” dla ustępu drugiego. I w rzeczywistości dokładnie tak jest.



Ten zapis prawny daje pozorne prawo do życia dla ofiary i realne prawo do życia dla mordercy!













Przypisy

  1. Dokument nie stanowi prawa.
  2. Inna nazwa: Europejska konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.
  3. Dokument został ratyfikowany przez Polskę 19 stycznia 1993 r. Polska ratyfikowała również (1 września 2014 r.) protokół nr 13, dotyczący całkowitego zniesienia kary śmierci.
  4. Dokument został ratyfikowany przez Polskę 18 marca 1977 r.
  5. Dokument został ratyfikowany przez Polskę 7 czerwca 1991 r. (Wiki‑pl)
  6. Dokument został ratyfikowany 10 października 2009 r. jako część Traktatu lizbońskiego. W Polsce obowiązuje z wyłączeniami wynikającymi z Protokołu brytyjskiego. (Wiki‑pl)
  7. Art. 38. Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia.
  8. Henryk Dąbrowski, Prawa człowieka czy prawa bandyty? Przyrodzona godność ludzka, (LINK)
  9. W wywiadzie dla Rzeczpospolitej pan Janusz Kochanowski, Rzecznik Praw Obywatelskich, powiedział:

    (...) ten styl zapisów prawnych jest wyrazem tendencji, która może, choć nie musi, okazać się niebezpieczna. Zawiera ona bowiem dążenie do jakiejś utopii prawnej, dzięki której wszyscy otrzymają nie tyle prawo do dążenia do szczęśliwości (jakie leży u podstaw konstytucji amerykańskiej), ile prawo do szczęścia przysługujące każdemu obywatelowi. Takie ujęcie jest utopijne, bo nie ma prawa, które mogłoby dać ludziom szczęście, dzieciom dobrych rodziców, osobom starszym i chorym szacunek i miłość, dać radość z pracy pracownikom i skłonić pracodawców, by ci ostatni pochylali się nad tymi pierwszymi z miłością niemalże ojcowską.

    T.P. Terlikowski, Karta praw podstawowych z krainy utopii, Rzeczpospolita, 29.11.2007 r. (LINK)
     
  10. Wikipedia, Obrona konieczna, (Wiki‑pl)
  11. Henryk Dąbrowski, Pomyłki sądowe – mordercy którym pozwolono zabić ponownie, (LINK)